wtorek, 22 października 2013

study hard.

Istny chaos zapanował w moim życiu. Studia, dom, dziecko, nauka, praca licencjacka. Tak ciężko mi wyjść z domu i zostawić O. Cieszy mnie każda chwila spędzona z nią, bo wychodzę jak śpi i przychodzę i śpi. Jedynie weekendy mamy dla siebie. Krótko, bo niestety masa sprawozdań czeka na mnie.
video


na koniec dodam filmik, mała O. musi wszystkiego spróbować.

czwartek, 10 października 2013

mushroom

Małą O. porwała babcia na dwa dni więc, aby zapełnić sobie czas postanowiłam się wybrać do lasu. Pamiętam z dzieciństwa, że uwielbiałam chodzić na grzyby z tatą i zostało mi tak do tej pory. Jednak sama przyznam, że boję się gdzieś daleko chodzić, także wybrałam typowo iglastą polanę blisko drogi..





Teraz biorę się za obieranie i marynowanie, wrzucę Wam przepis według którego marynuję grzybki.

Marynata:
  • 1 średnia cebula
  • 5-6 ząbków czosnku
  •  4 liście laurowe
  • 6 kulek ziela angielskiego
  • 2 szklanki wody
  • 5 łyżek cukru
  • pół szklanki octu
  • pół łyżki soli
Przygotowanie:
Grzyby umyć, obrać i pokroić na kawałki równej wielkości (chociaż najlepsze są małe w całości).

Do wrzącej osolonej wody wrzucić grzyby i gotować ok. 10 minut.

W międzyczasie przygotowujemy w osobnym garnku marynatę, radzę wcześniej przed zalaniem jej spróbować, aby miała smak marynowanych dań. Ja do marynaty dodaję cebulkę pokrojoną w piórka, ząbki czosnku, liście laurowe, ziele angielskie, sól i cukier, a gdy lekko się to wszystko podgrzeje wtedy dodaję ocet.

Grzyby odcedzić, włożyć do słoików i zalać gorącą marynatą. Mocno zakręcić i odwrócić do góry dnem.

Smacznego!

wtorek, 8 października 2013

Produkt miesiąca

Postanowiłam, że co miesiąc będę Wam przedstawiać naszego "ulubieńca" miesiąca. Także jeżeli chodzi o miesiąc październik ulubieńcem zostały mokre chusteczki z firmy "HUGGIES", a konkretniej te z naturalnie nawilżającym masłem Shea. Jestem bardzo z nich zadowolona głównie ze względu na piękny zapach, a co za tym idzie pupa dziecka nawet po kupie jest czysta i pachnąca. Kolejnym plusem jest na pewno grubość i wilgotność. Huggies`y są grube i przede wszystkim mocno wilgotne, także można świetnie domyć np. zaschniętego flipsa na rączce malucha. Kolejnym plusem jest to, że nie wysychają, a nieraz mi się zdarzyło zostawić otwarte opakowanie. Nie są gładkie, mają wzorki co najbardziej podoba się akurat mojej O. Jeżeli chodzi o reakcje alergiczne to nie zaobserwowałam żadnych co mnie właściwie nie dziwi, bo moja O. toleruje wszystko. Cena też nie jest wygórowana, my kupujemy je w Kauflandzie w trzy-paku i płacę w cenie stałej ok. 15 zł. W opakowaniu jest 64 sztuki, ale są bardzo wydajne dzięki temu, że są grubsze niż np. chustki z Rossmanna które stosowałyśmy dotychczas.

Skład: aqua, peg-50 shea butter, aloe barbadensis extract, tocopherol acetate, potassium laureth phosphate, glycerin, polysorbate 20, tetrasodium EDTA, methylisothiazolinone, methylparaben, malic acid, parfum.


aqua - woda

peg-50 shea butter - pochodna glikolu polietylenowego, oksyetylenowana 50 molami tlenku etylenu. Ma właściwości nawilżające, odżywcze i łagodzące objawy suchości skóry.
aloe barbadensis extract - ekstrakt z aloesu. Działa nawilżająco, chłodząco i kojąco na skórę. Wygładza i ujędrnia skórę, regeneruje ją, utrzymuje wilgotność, działa przeciwzapalnie, łagodząco, posiada właściwości filtrujące promienie słoneczne. Pobudza regenerację naskórka i ziarnowanie tkanki łącznej właściwej. Nawilża skórę wnikając w jej głębsze warstwy.
tocopheryl acetate - estrowa forma witaminy E. Substancja o działaniu przeciwutleniającym, wykazuje dużą trwałość nawet przy długiej ekspozycji słonecznej, działa przeciwstarzeniowo na skórę. 
potassium laureth phosphate - syntetyczny humenktat. Humenktat zapobiega krystalizacji (wysychaniu) masy kosmetycznej przy ujściu butelki, tuby itp. Wspomaga działanie konserwujące poprzez obniżenie aktywnośći wody, która jest doskonałą pożywką dla drobnoustrojów.
glycerin Hydrofilowa substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, dzięki czemu pełni rolę promotor przenikania - ułatwia w ten sposób transport innych substancji w głąb skóry.
polysorbate 20  Niejonowa substancja powierzchniowo czynna. Substancja bezpieczna dla środowiska - biodegradowalna. Substancja hydrofilowa (rozpuszczalna w wodzie), dobrze tolerowana przez skórę i błony śluzowe, odporna na elektrolity zawarte w wodzie, w zasadowym pH ulega rozpadowi.Emulgator O/W, składnik umożliwiający powstanie emulsji. Emulsja to forma fizykochemiczna, która powstaje przez połączenie (wymieszanie) fazy wodnej z fazą olejową. Pełni rolę solubilizatora, czyli umożliwia wprowadzenie do roztworu wodnego substancji nierozpuszczalnych lub trudno rozpuszczalnych w wodzie, np. kompozycje zapachowe, wyciągi roślinne, substancje tłuszczowe.
tetrasodium EDTA Sekwestrant - związek kompleksujący jony metali. Zwiększa trwałość kosmetyku, zapobiega zmianom barwy oraz konsystencji produktu gotowego. Wspomaga działanie konserwantów poprzez destabilizację ścian komórek bakteryjnych, w których obecne są jony wapnia. Znajduje zastosowanie również jako środek zmiękczający wodę i dzięki temu pozwala na otrzymywanie klarownych roztworów. Disodium EDTA może być używana jako substancja konserwująca w żywności. Wiązanie metali również chroni kosmetyk przed zepsuciem.
methylisothiazolinone, -konserwant, uniemożliwia rozwój i przetrwanie mikroorganizmów w czasie przechowywania produktu. Chroni również kosmetyk przed nadkażeniem bakteryjnym, które możemy wprowadzić przy codziennym użytkowaniu produktu (np.nabierając krem palcem).
methylparaben,-konserwant
malic acid-Kwas jabłkowy (kwas hydroksybursztynowy)naturalnie występujący w wielu owocach (np. niedojrzałych jabłkach) stosowany w peelingach i kosmetykach z kwasami AHA. W niskich stężeniach (do 5%) działa nawilżająco, rozjaśniająco. W wyższych stężeniach działa peelingująco, zmiękcza zrogowaciały naskórek
parfum-kompozycja zapachowa 







czwartek, 3 października 2013

Tato, to ja !

Niby dzień jak co dzień, ale poranek wyjątkowy. Mała O. dzisiaj punkt 6:30 była gotowa, aby zacząć dzień- ja niekoniecznie. Dlatego stwierdziłam, że wezmę ją do nas na łóżko, dam zabawkę i troszkę przysnę sobie i tak też zrobiłam. Jednak naszą drzemkę przerwały słowa "tata,tata" ! Szok, totalny szok! Nic nie zapowiadało, że nadszedł czas na pierwsze słowo. Raczej O. rwała się do chodzenia niż do mówienia. Ale zaskoczyła nas niezmiernie. Tata chodził cały poranek dumny jak paw i pierwszy raz od kilku tygodni wyszedł do pracy z wielkim uśmiechem na twarzy.
Myślę, że niezmiernie go to dowartościowało. Było mu to potrzebne, bo większość czasu nie ma go w domu ze względu na pracę i nie oszukujmy się nie spędza z O. tyle czasu co ja. Zazwyczaj czuję się odsunięty na bok i ustępuje zawsze miejsca babcią, prababcią, ciotką itd. Jednak to jedno słowo widzę, że coś zmieniło. Pierwszy raz mała O. usnęła dzisiaj w ramionach swojego taty, a ja leżałam obok i napatrzeć się nie mogłam. Jestem z nich dumna, oboje zrobili dzisiaj "krok do przodu".

Jeszcze jedno, w końcu coś wygrałyśmy! W konkursie Rossmanna kosz z produktami Nestle. Jak tylko odbierzemy nagrodę, to pokarzemy co za skarby O. zgarnęła.